8. W ukryciu – Lisa Gardner

Znakomity thriller z wątkami kryminalnymi. To co tam się dzieje, wykracza poza wszelkie wyobrażenia. Można wczuć się w rolę bohaterki i przeżywać wraz z nią jej zagubienie, poczucie oszukania przez bliskich, niemożność zaufania komukolwiek. Maski, jakie bohaterowie noszą w końcu spadają, a wtedy… mind fuck! Lisa Gardner jest moją kolejną ulubioną autorką!

Przypuszczałam, że będzie bardzo dobrze i nie zawiodłam się. Wrażenia niesamowite. 

Tym razem poznajemy bohaterkę, która całe swoje życie przebywała w ukryciu, wiecznie uciekała z rodzicami w coraz to nowsze miejsca przed złem, którego imię nie było jej znane. Żyła w przeświadczeniu, że musi zapomnieć o swojej pierwotnej tożsamości, podczas gdy nawet ta nie była jej realnym nazwiskiem. Wydawało jej się, że udało jej się zakończyć życie wieczną ucieczką, kiedy straciła rodziców, jednak wtedy wszelkie komplikacje znacznie się nawarstwiają… Wszystko się przestawia… Młoda dziewczyna nie wie już co myśleć, zwłaszcza w chwili, gdy dowiaduje się z mediów, że zostaje uznana za zmarłą niedawno…

Z drugiej strony mamy historię detektywa Dodge’a – byłego snajpera w Stanowym Wydziale do Zadań Specjalnych Policji w Massachusetts. Zostaje poproszony przez sierżant policji bostońskiej, D.D Warren, o pomoc w rozwikłaniu tajemniczej zbrodni sprzed lat. 

Ich losy połączą się i nic już nie zostanie takie samo. 
Walorem książki są ciągłe zwroty akcji. Można wczuć się w rolę bohaterki i przeżywać wraz z nią jej zagubienie, poczucie oszukania przez bliskich, niemożność zaufania komukolwiek. 
My, jako czytelnicy, również nie możemy zaufać nikomu – każdy nosi maskę, przybiera formę jaka jest wygodna dla jego miejsca w zbrodni, wizerunku, czy chęci poczucia intymności. Maski, jakie bohaterowie noszą w końcu spadają, a wtedy… mind fuck! Wszystko burzy się, każde nasze przypuszczenie zostaje bezwzględnie odrzucone…

Dodatkowym atutem dla zaciekawionego czytelnika jest przeplatanie prywaty, burzy uczuć, zagmatwanym historii miłosnych wplatanych z brutalnymi faktami dotyczącymi zbrodni. Można na chwilę zaśmiać się nad skrywaniem zazdrości zawsze nieskazitelnej pani sierżant, nieśmiałym skrywaniem słabości pana detektywa… 

Zdecydowanie warto poświęcić wolne chwile na tę lekturę.

Polecam!

7. Szepty zmarłych, czyli 3. część Simona Becketta.

 

 

szepty-zmarlych_1094

 

 Trzecia część Beckettowskiej serii – Szepty zmarłych. Na razie 3 miejsce z wszystkich, ale nadal jest to moja ulubiona seria thrillerów… świetna fabuła, świetna intryga, są dreszcze, gdy się czyta. 

Po raz trzeci podajemy rękę Davidowi Hunterowi – wybitnemu antropologowi sądowemu. Doświadczony w poprzedniej części widmem śmierci na własnej skórze wraca do swoich zawodowych korzeni – tam, gdzie uczył się zawodu. Ma być to dla niego forma terapii, próby powrotu do pracy i zmierzenia się z chodzącym za nim uczuciem lęku…

Zostaje zaproszony przez swojego mistrza i mentora Toma Libermanna na stypendium naukowe do USA na Trupią Farmę w Knoxville. Tam, gdzie „wszędzie wokoło leżały ludzkie ciała w różnym stadium rozkładu”, a „wielkie czarne litery na bramie informowały, że to Ośrodek Badań Antropologicznych, lepiej znany pod inną, mniej urzędową nazwą.Trupia Farma”. Ma pomagać mu w rozwikłaniu makabrycznego morderstwa. Ciągle doskwiera mu wytykanie jego brytyjskiego pochodzenia, odbiera mu to pewność siebie. Równolegle nie chce zawieść swojego mistrza i przyjaciela, Toma.

Czytając, możemy zjednoczyć się z dochodzeniowcami i razem z nimi czuć na szyi oddech mordercy wciąż depczącego nas po piętach i wychodzącego przed nami o krok… Kiedy już jesteśmy bliscy rozwiązania, pokazuje się kolejna ofiara… Czy zakończenie będzie dobre i czy uda się dopaść zbrodniarza – to już pozostawiam czytelnikowi.

Znów mamy do czynienia z możliwością poznania tajników ludzkiego ciała podczas rozkładu, poczuć dreszcze na myśl o krążących w ludzkim ciele insektach. Opisy są naprawdę chwytające za gardło. Prawdziwości naszym wyobrażeniom dodaje fakt, że Trupia farma istnieje realnie. Najsłynniejszą na świecie jest właśnie Body Farm University of Tennessee Anthropological Research Facility i jest częścią Uniwersytetu Tennessee, zaś opisy przygód doktora Huntera są stworzone z prawdziwych doświadczeń autora na Trupiej Farmie.

6. STACJA JAGODNO. PO NITCE DO SZCZĘŚCIA- Katarzyna Wilczyńska

437533-352x500

[Opowieść ciepła, sielankowa, każdy kłopot w cudowny sposób można załagodzić, dobre babcie, które załagodzą każdy ból. No, cacy. Książkę czyta się z lekkością, ale dla mnie jest tu za idealnie. Niektóre wątki pozostawione same sobie bez rozwikłania.]

STACJA JAGODNO. PO NITCE DO SZCZĘŚCIA. 

To trzeci tom cyklu Stacja Jagodno, ale nie czytając poprzednich, jak ja, nie ma żadnego problemu z umiejscowieniem się w czasie i miejscu akcji. Historia z poprzednich części jest przytaczana w skrócie w wielu anegdotach. Nie można się zgubić. Można jedynie zaciekawić poszerzeniem tych dziejów i sięgnięciu do poprzednich części. :)

Czytelnik zostaje zabrany do Jagodna – niezwykle urokliwego miejsca w Górach Świętokrzyskich. Jest to powieść zdecydowanie kobieca, pokazany jest damski punkt widzenia sytuacji, ich wrażliwości, emocjonalności…
Poznajemy lody kilku kobiet różnie usytuowanych – żony wójta, pracowniczek agencji, hrabianek, kobiety żyjące z agresywnym mężem, rozwódki, matki i wnuczki… cała plejada.

Pojawia się wiele problemów, ale i rodzą się nowe przyjaźnie.
Traci się pracę, ale i tworzy nowe projekty.
Rodzą się nowe miłości, i kończą pewne wygasające od dawna uczucia.
Stare błędy związkowe dają się we znaki, ale nowe sympatie koją zmęczenie codziennością.

Autorka sprawia, że w poznanym literackim świecie czujemy się bezpiecznie, jak we własnym domowym zaciszu. Możemy znaleźć nadzieję w trudnych sytuacjach.
Momentami było dla mnie zbyt sielankowo, ale taki był chyba zamysł pisarki. By w szarej codzienności odnaleźć uśmiech i promyki słońca.

5. Ransom Riggs- Miasto cieni

350500-352x500

[Podobała mi się mniej niż 1 część, bardziej poważna, życiowa, mniej 'fantastyczna', mniej bajkowości, więcej dramaturgii i walki. NADAL rewelacja, polecam każdej z Was tę serię i oczekuję 3 części i filmu.]

Kontynuacja i druga część serii Osobliwego domu pani PeregrineMiasto Cieni wciągnęła mnie ponownie do świata przygód Jacoba i jego osobliwych przyjaciół. 

Tym razem młodzi bohaterowie muszą wyruszyć w drogę pełną niebezpieczeństw do Londynu. Zaczynamy od punktu zakończenia się poprzedniej części. Ogrom problemów, jaki spłynął nagle na wiodących dotychczas sielankowe życie w Pętli przyjaciół tylko w 1940 roku, w londyńskich uliczkach może zostać rozwiązany.

Motywację młodzianków stanowi zagrożenie utraty ich opiekunki, zastępującej im rodziców, pani Peregrine.
Utrudnienie stanowią depczące im po piętach straszne potwory- upiory i głucholce, rosnące w siłę z każdą ich porażką.
Jedyną szansą na odzyskanie opiekunki jest spotkanie jedynej wolnej ymbrynki mogącej zdjąć zaklęcie.
Nadzieję dają im kolejne spotkania z innymi osobliwcami. Ta część przynosi również niespodziankę – osobliwcami są również milusińskie zwierzęta.
Niestety czas goni, a każda sekunda działa na stratę grupy naszych bohaterów.
Jak skończą się losy bohaterów tej części?

Miasto cieni to kontynuacja dobra, jednak dla mnie zatraca tajemniczość i bajkowość docenioną przeze mnie w części pierwszej. Jest bardziej poważna, zawiera więcej opisów walki wewnętrznej i psychologicznej bohaterów, a także opisy pojedynków. To bardziej pochmurna część. 

Po raz kolejny Ransom Riggs umieszcza dokumentację scen akcji w formie mrożących krew w żyłach fotografii.
Autor wprowadza jednak nowe postaci.  

Powieść oceniam na duży plus i wyczekuję kolejnej części!

4. „Osobliwy dom pani Peregrine” Ransom Riggs

350502-352x500

[M E G A klimaty. Dreszczowiec na poziomie. Tym razem nie mordy, ale niewyjaśnione historie, pokoleniowe tajemnicze zdolności, bardzo o s o b l i w a powieść, dużo creepersów i poruszające zdjęcia.]

Taka była pierwsza myśl po przeczytaniu pierwszej części serii Osobliwy dom pani Peregrine Ransoma Riggsa.

Jest to thriller- horror fantasy, zaliczany do kategorii dla młodzieży, jednak sądzę, że może poruszyć również dorosłego czytelnika. W moim przypadku tak właśnie było.

Wraz z bohaterem książki Yakobem, silnie związanym ze swoim dziadkiem, przenosimy się z pozornie, jak się później okazuje, nudnego świata rzeczywistości, do tajemniczego świata marzeń. Początkowo są to podróże „palcem po mapie”, wraz z dziadkiem, słuchając jego barwnych opowieści o świecie jego dzieciństwa spędzonego w pogodnym sierocińcu na walijskim wybrzeżu. Był on tam ukryty przed wielokrotnie wspominanymi potworami, upiorami… Czy był to sposób dziadka na dziecięce zamaskowanie dramatycznych wspomnień lat spędzonych na wojnie? Czy opowieści podstarzałego szaleńca tracącego rozum?
Niestety Jacob traci nadzieję na znalezienie odpowiedzi na te pytania, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach jego najbliższa osoba z rodziny ginie. Aż do czasu…

Jacob powinien uważać o czym marzy we wczesnym dzieciństwie, bo upragnione przygody, ciągłe podróże, mogą się ziścić w bardzo wrogiej formie w jego przyszłości. Przyszłości, łączącej się nierozerwalnie ze straszną, wojenną przeszłością, pełną śmierci, krwi, nienawiści…

Książka zawiera prawdziwe, mrożące krew w żyłach, fotografie. Autor zaznacza, iż pochodzą z jego wieloletniej kolekcji, są bardzo stare, ale prawdziwe, w większości w ogóle nieprzerabiane. To nadaje całej opowieści dodatkowy dreszcz, sprawia, że ma się wrażenie, iż wszelkie wydarzenia, o których czytamy i budzą w nas niepokój, miały miejsce naprawdę.

Powieść przez 56 tygodni znajdowała się na liście bestsellerów New York Timesa.

Już 7. października w Polsce odbędzie się premiera ekranizacji części pierwszej tej serii w kinach. Ja osobiście nie mogę się doczekać, ponieważ prawa do ekranizacji zostały sprzedane wytwórni 20th Century Fox, a reżyserem filmu ma być Tim Burton, znany m.in. z reżyserii filmów: „Batman”, „Alicja w Krainie Czarów” czy „Charlie i fabryka czekolady”.

3. ADAM ROSS- CIEMNA STRONA MAŁŻEŃSTWA

ADAM ROSS- CIEMNA STRONA MAŁŻEŃSTWA

[Skończyłam te książkę. Zakończenie kilka spraw wyjaśniło ale (choć to dobra powieść) jestem nią i mieszaniem wątków bardzo zmęczona. Lubię wątki psychologiczne, lubię dreszczyk, lubię morderstwa, trudności miłosne, ale bardziej mnie zmęczyła niż porwała tą pozycja.]

Domyślam się, że sporo osób chciałoby mnie pogryźć lub zlinczować za tę opinię, ale tak właśnie jest. Zmęczyła mnie ta powieść. To pierwsze słowo, jakie przychodzi mi do głowy, gdy myślę o niej.

O czym jest?

To splot historii trzech małżeństw trudnych. Morderczo się rozwijających. Mężowie w nich wszystkich, cudownym przypadkiem, mają problemy z żonami.

Początkowo wszystko jest typowe dla zauroczenia. Zdobywanie, kompletne zakochanie, fascynacja tym samym, podobne zainteresowania, klapki na oczach, byle być forever and ever z wybranką.
Potem jakoś się psuje. A to niemożność posiadania potomstwa, a to depresje żon, nieporozumienie, zmęczenie codziennością, zdrady. Typowe.

Nietypowe pojawia się, gdy w jednym przypadku pojawia się posądzenie męża o morderstwo, niewyjaśnione. W innym fantazje o zabijaniu żony, i znów, posądzenie o morderstwo. Trzeci przypadek, w którym żona niby żyje, ale jest jakby poza światem, nie-żywa.

We wszystkich z trzech historii istnieje ogromne podobieństwo buntu żon, jak i równocześnie wiele różnic pomiędzy tymi historiami.

Losy trzech małżeństw splatają się podczas śledztwa dotyczącego śmierci u Pepinów- związku nr 1, które prowadzą zainteresowani dwóch kolejnych małżeńswt: Ward Hastroll i Sam Sheppard. Dodatkowym elementem kreacji jest tajemnicza postać, przekraczającego normy swego fachu – Mobiusa.

Polecam, ponieważ warto przeczytać, ale według mnie można wyjść z tej lektury zmęczonym. :)

2. Simon Beckett- Chemia śmierci/Zapisane w kościach

Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść

Fanom prawdziwego dobrego thrillera nie trzeba jej przedstawiać, jednak dla laików tego gatunku zrobię to:

Na serię Simona Becketta Chemia śmierci trafiłam (dzięki Bogu!) przez typowe dla przełomu roczników – WYZWANIA CAŁOROCZNEGO.  Wraz z koleżankami wymyśliłyśmy sobie wyzwanie - Każda-każdej po 10 książek i 25 filmów, po które same pewnie byśmy nie sięgnęły, a uważamy, że warto przeczytać i obejrzeć.

Choć Chemię śmierci przeczytałam już jakiś czas temu (i od razu zakupiłam do domowej biblioteczki- musiałam ją mieć!), bo 31 stycznia, teraz jestem świeżo po drugiej części – Zapisane w kościach i cała się trzęsę z kacem po-książkowym, nie mogąc czytać niczego nowego… 

Bardzo mi się podobało, intryga i zaskakujący (choć ja się domyślałam, serio mam chyba już zryty kryminalnie musk) finał, no i te o b r z y d l i w o ś c i. Trzyma w napięciu, wciąga, jest to ‚mięso’, które wzbudza dreszcze.

Ledwo zaczęłam, a już nie mogłam się oderwać. Nie potrzeba, jak to czasem bywa, zbędnych kilkudziesięciu stron na rozwój akcji, ona od początku jest wartka!

Czytałam przy obiedzie, w autobusie, na przystanku, z samego rana, w południe i do późnej nocy. Gwarantuję, że pociągnie każdego fana thrillerów, kryminałów i mocnych wrażeń.  Druga część Chemii śmierci nie zawodzi.

POLECAM zacząć od części pierwszej, tj. Chemii śmierci i przez Zapisane w kościach, Szepty zmarłych, Wołanie grobu, skończyć dopiero na 5 - Rany kamieni ALBO NIE KOŃCZYĆ, tylko zaczynać od nowa i próbować nasycić się bez końca emocjami, jakie płyną ze słów Becketta… ;)

Gdybym miała są kategoryzować – podobna nieco do Śmierci na żądanie (autorstwa Carolyn G. Hart). 

1.

Być może skończy się na słomianym zapale, tak szybko jak się zaczęło. Tak szybko jak prowadzenie każdego innego bloga.
Ale może nie? 

Skończyłam właśnie lekturę Hejtoholika autorstwa ‚coacha’ Michała Wawrzyniaka, więc wiem, że:

jeśli przebrnę fazę 1 – Boisz się coś zrobić,
przejdę do kolejnej fazy 2 – Działasz, ale uginasz się pod krytyką i opinią innych (lub swoim słomianym zapałem- dodałabym)
zostanie mi już tylko faza 3 – Nabierasz chwilowej odporności i robisz swoje i faza 4 – Czerpiesz korzyści z hejtu.

Tworzyć, katalogować przyda mi się dla samej siebie, a jak kogoś to zaciekawi – miło.

Magda